Dzisiaj mamy: Poniedziałek 26.06.2017

Park jest przyjazny dla seniorów

Dla tych, którzy lubią spokojnie powłóczyć się z aparatem, albo łyknąć nieco języków obcych. I dla tych, których energia roznosi, więc wolą biegać z kijami, albo popracować w wolontariacie…

Emilia, lat 70++, pracowała w kulturze, teraz spotyka się z koleżankami w Filharmonii, chodzi na wykłady uniwersytetu trzeciego wieku, język rosyjski w Akademii Aktywnego Seniora w Parku Śląskim, działa w Parkowej Akademii Wolontariatu:

Park to miejsce do maszerowania z kijami. Codziennie ponad 2 godziny, 12-13 km asfaltem, klinkierem, bitą ziemią. Śnieg, czy wiatr, czy upał, nie ma zmiłuj. Zaczynam od: „Dziękuję ci, Jorgusiu, za ten park”, a potem idę: ul. Złota, zoo, żyrafa, promenada Ziętka, Gołębnik, al. Główna, Bratek, promenada, stadion, Parkowa, Klonowa, Fala, zoo, Złota. I tak od kilkunastu lat. Mam aplikację w moim smartfonie, która liczy kilometry, czas, spalone kalorie, pokazuje, jak się nawadniać… Wolę chodzić sama, bo moje rówieśnice nie wytrzymują tempa i dystansu. Najlepsze są poranki, wtedy w parku spotykają się tylko sportowcy. Kiedyś od jednego usłyszałam: - Niech pani uważa, niedaleko stoi policja z radarem.

Halina, lat 60+, nauczycielka języka polskiego, wolontariuszka Parkowej Akademii Wolontariatu, w Akademii Aktywnego Seniora prowadzi co wtorek zajęcia z języka i kultury włoskiej:

Park to miejsce do fotografowania. Od zawsze. Mam trochę parkowych fotek ze mną w roli głównej. Na jednej – autorstwa ojca – stoję z siostrą przy lichej fontannie, chyba to dzisiejsze Rosarium. Na innej – z lat 80. ubiegłego wieku – stoję prze kolorowych ściankach przy al. Głównej. Zrobił je syn Michał. To w czasie spacerów z nim odkrywaliśmy parkowe fotogeniczne miejsca. Polecam je też dziś.

Przyrodę lubię fotografować buszując w pobliżu al. Gwiazd. Są tu tajemnicze jeziorka z nenufarami. 

Architekturę – wzdłuż tej samej alei. Piękne są altanki duże i małe – przypominają świątynie; rzeźby parkowe – socrealistyczne, ale ciekawe. Polecam zdjęcia robione ze schodów Planetarium.

Na plenery rodzinne najlepsza jest Promenada Ziętka: ławeczki, topole, dużo krzewów pachnących żywicą. I wspomnienia. W restauracji Przystań bawiłam się na dwóch komersach, piłam pierwszą kawę, przed południem w niedziele spotykałam ze znajomymi z klubu Kocynder na piwie, a po latach z małym Michałem odpoczywałam na tarasie.

Irena, lat 60+, wolontariuszka PAW i uczennica języka włoskiego w AAS:

Park to miejsce do nauki i pracy w wolontariacie. Wolontariat zaczęłam od śniadania wielkanocnego w 2014 roku. Pamiętam pana, który zapytał, czy nie znalazłby się kawałek mazurka, bo jego towarzyszce zabrakło. Przyniosłam, a pani po policzkach pociekły łzy. To były inne święta niż wszystkie. Potem trafiam na lekcje włoskiego – inne niż wszystkie. Zaprzyjaźniłam się z językiem. Kiedy z koleżanką pojechałyśmy na Sycylię, dogadałyśmy się w sklepie, zrozumiałyśmy zapowiedź ingresu biskupa… Po Wielkanocy i włoskim chciałam więcej, więc jako wolontariuszka pracowałam przy IV Kongresie „Obywatel Senior”. Byłam oczarowana, tyle nowego się dowiedziałam o starzeniu, pracy mózgu, dyskryminacji, prawach, projektach rządowych… Oczy miałam jak 5 zł. Teraz zgłaszam się do wszystkiego, bo im więcej pomagam, tym więcej chcę. Tu jest tyle możliwości rozwoju, tyle energii. W Parku nie czuje się wieku.

na gĂłrÄ~Y strony wstecz
Copyright © 1995-2011 Park Śląski